Zanim pójdziemy dalej obejrzyjcie sobie reklamę firmy Sarif Industries:
Na podstawie tekstu „People Don’t Buy Things, They Join Things” napisanego przez Pam Moore, autorki „Marketing Nut”.
Treści o tym, jak zbudować społeczność, jak o nią dbać etc. w sieci krążą tysiące. Większość o wartości średnio przydatnego precla. Napisanie czegoś ciekawego o social mediach jest o tyle trudne, że teoretycznie wszystko już zostało napisane niewiele rzeczy odkrywczych może jeszcze się pojawić.
To, co jest ciekawego w rozważaniach Pam Moore to elementy psychologicznej analizy, co się kryje za zachowaniami użytkowników mediów społecznościowych i jak w oparciu o nie zbudować społeczność.
Lublin. XV wiek. Po krużganku zamku lubelskiego niecierpliwie krąży wojewoda lubelski. Oczekuje listu od ukochanej.
Czeka już trzy dni i trzy noce...
Nagle na horyzoncie zauważa pocztowego gołębia. Wyczerpany podróżą gołąb ląduje niedaleko wojewody. Ten cały szczęśliwy chwyta list, który dostarczył gołąb, drżącymi z emocji dłońmi otwiera kopertę i czyta:
"Kuję miecze. Niedrogo!"
Za sprawą Press-Service światło dzienne ujrzał raport [link] na temat, jak postrzegani są spece od PR przez media. Według niego 58% publikacji ma wydźwięk nuetralny, a aż 36% pozytywny.
Pojawił się błąd w metodyce przeprowadzonego badania. Błąd, który z pozoru może wydać się bardzo nie istotny – skutecznie podważa wiarygodność raportu.
Przygotowując stoisko firmy na konferencję branżową zawsze zastanawiamy się, jak zrobić na uczestnikach możliwie najlepsze wrażenie. Przy tym cały czas pilnując granic narzuconych przez budżet.
W sposób godny naśladowania do sprawy podeszli spece od promocji w firmie TelcoBridges.
Wydarzyło się to podczas konferencji PLNOG (Polish Network Operators' Group), której jednym ze sponsorów była firma TelcoBridges.
Efektem pracy kreatywnych z TelcoBridges były ulotki. Niby pomysł najbardziej banalny i tak samo małoskuteczny.
Te ulotki do zwyczajnych jednak się nie zaliczały...
![]() |
Nie obejrzałeś dzisiejszego odcinka ulubionego serialu? Wieczór bez Magdy Gesler uważasz za stracony? Czujesz się nie na topie, bo nie masz zielonego pojęcia kogo kocha Mischa, o czym śpiewa Cezik i jak można jeść mięsnego jeża? Nie ma się czym martwić, szybko nadrobisz zaległości. W sieci znajdziesz wszystko. Youtube zaspokoi Twoje najskrytsze pragnienia. |
Wyobraźcie sobie sytuację, w której dostarczyliście gotowy projekt klientowi. Wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach, teoretycznie wszystko dopięte na ostatni guzik. Pełne zadowolenie po drugiej stronie. Z resztą nic dziwnego, bo tylu poprawek to i projekt Kolumny Zygmunta nie miał.
Poklepywanie się po plecach, planowanie kolejnych projektów, wspólne kolacje przy świecach, wspólne śniadania...
...aż tu nagle...
Na podstawie webinarium: Creating a Social Media Campaign. Part 1
Część z Was najprawdopodobniej ma mniej lub bardziej bezpośredni kontakt z zarządzaniem społecznościami.
Dzięki Jarinowi Schmidtowi i jego wystąpieniu na webinarum CIW mogliśmy poznać, na ile bardziej skomplikowanym i odmiennym procesem od zarządzania np. likepage na Facebooku jest wdrażanie wewnętrznego portalu społecznościowego w firmie. Stworzył on taką społeczność w korporacji zatrudniającej około 40 tys. osób.
Wierzę, że nieliczni z nas mieli możliwość uczestniczyć w tak dużym przedsięwzięciu, dlatego tym bardziej cenne będą dla nas spostrzeżenia speca od strategii społecznościowych w Pearson VUE.
Przedstawmy głównego bohatera. Jarin Schmidt obecnie pełni funkcję Manager of Social Strategies w firmie Pearson VUE, zatrudniającej 40 tys. osób korporacji działającej w branży edukacyjnej.
Przez godzinę opowiadał o użyciu mediów społecznościowych do celów usprawnienia funkcjonowania korporacji oraz o ich wykorzystywaniu do promocji jej produktów.
Muszę przyznać, że webinarium i jego poziom zaskoczył mnie i to bardzo pozytywnie.

To jedna z myśli, które najbardziej zapadły mi w pamięć po najciekawszej prelekcji podczas Aula Road Show #6 w Krakowie.
Poprowadził ją Piotr „VaGla” Waglowski, prawnik i autor portalu VaGla.pl.
Rozwijając tytuł: gdyby zostawanie artystą zależało od możliwości stworzenia „utworu” w świetle prawa – czarny makak, autor autoportretu po lewej, nie mógłby zostać artystą :)
Myśl ta w prosty sposób obrazuje, co może być chronione prawem autorskim, a co nie.